<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<title type="html"><![CDATA[CPP]]></title>
	<link rel="self" href="http://www.cpp.info.pl/forum//extern.php?action=feed&amp;type=atom"/>
	<updated>2012-05-03T17:51:51Z</updated>
	<generator>PunBB</generator>
	<id>http://www.cpp.info.pl/forum//index.php</id>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Leczenie bulimii]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1182&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Hej&nbsp; Mam do Was kilka pytań. Od 6 lat cierpie na zaburzenia odżywiania, najpierw anoreksja a teraz bulimia. Na zmiane objadam się i głodze, w efekcie czego ostatnio przytyłam dość dużo (obecnie waże 60kg przy wzroście 157cm). Dostałam skierowanie do szpitala psychiatrycznego, bo mam też zdiagnozowaną depresje i chciałabym się dowiedzieć jak wygląda takie leczenie bulimii w szpitalu? Chciałam zaznaczyć, że mam bulimie sportową (tzn. nie wymiotuje, ale dużo ćwicze). Ile mniej więcej przebywa się na oddziale? I jak wyglądają posiłki? Ile mniej więcej zjada się kalorii? I czy jest szansa,że podczas pobytu uda mi się trochę schudnąć? Bo jednak przez codzienne napdy waże dość dużo i nie chciałabym jeszcze bardziej przytyć. A jeśli chodzi o szpital, to wybieram się do Sosnowca do Centrum Pediatrii. Z góry dziękuje za wszystkie informacje&nbsp; <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/smile.png" width="15" height="15" alt="smile" /></p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Lonelyy]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3985</uri>
			</author>
			<updated>2012-05-03T17:51:51Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1182&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[PTSD po stresujących przeżyciach "na haju"?]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1181&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Z pół roku temu coś mnie podkusiło by zażyć grzybki psylocybinowe (halucynogenne). Był to najgorszy krok w moim życiu, bo chyba to właśnie jemu mogę &quot;zawdzięczyć&quot; moje obecne męki i cierpienia.</p><p>Po wielokrotnych terapiach itp. doszedłem do wniosku, że moje przypadłości najbardziej pasują do PTSD.</p><p>6 godzin na haju było moimi najgorszymi chwilami w życiu. Miałem przysłowiowego &quot;bad tripa&quot;. Atakował mnie wir myśli, że w stanie na haju będę już zawsze, że nigdy nie wrócę do normalności i miałem w tym stanie ogromne poczucie winy za to, co zrobiłem. Ponadto ciągle się kontrolowałem, wszędzie szukałem realnego punktu zaczepienia, że żyję naprawdę, że wszystko jest ze mną okej, że to przejdzie. Analizowałem każdy szczegół...i do dnia dzisiejszego chyba tak mi zostało</p><p>Po 2 miesiącach od wzięcia grzybków miałem swój pierwszy atak lęku. Obraz na chwilę mi się rozmazał albo coś sobie po prostu wkręciłem. Całą noc spędziłem na przemyśleniach o tym, co się ze mną dzieje i o tym, że napewno wariuję.</p><br /><p>Stan ten trwa do dzisiaj. Niemal codziennie mam &quot;wkrętki&quot;, w których ciągle myślę o schizofrenii. Atakują mnie myśli typu: -napewno popadam w schizofrenię,<br />-nie wiem jak sobie pomóc a mam mało czasu bo jest coraz gorzej,<br />-bede zyl jak wazywo, zachoruje i bede samotny,<br />-wszystkie moje plany i marzenia pojda w pi***</p><p>dodatkowo ciągła kontrola:<br />-ciągle się upewniam, czy nic nie słyszę ( nie słyszę głosów)<br />-czy wszystko co widzę jest naprawdę (czy nie mam urojeń)<br />i inne tego typu rzeczy, które ciągle kontroluję</p><p>To tylko kilka z tych przykładowych myśli, których jest nieskończona liczba. Wszystkie wydają się potwornie realistyczne i potwornie przerażające. Dodatkowo non stop przypomina mi się wypowiedź brata o grzybach: &quot;nie brałem ich, bo słyszałem że po nich człowiek już taki zostaje jak na fazie&quot;. Ta myśl mi się przewija niemal każdego dnia i każdego dnia drzę ze strachu, że właśnie taki zostanę.</p><p>Przecież odczuwam analogię do stanu &quot;na fazie&quot;. Też mam lęk, że nie wrócę już do &quot;normalnego, szczęśliwego życia&quot;, poza tym nadmierna kontrola i analizowanie.</p><p>Boję się bardzo wszystkich rzeczy nierealnych. Przez co miałem kryzys religijny. Bałem się diabła, piekła, miałem myśli że coś mnie opętało. Jestem teraz ateistą</p><p>Wszystko, co nie ma wyjaśnienia naukowego budzi we mnie strach. Wszelkie religie, niewyjaśnione okoliczności, ufo itp itd.</p><p>Na hasło schizofrenia cały drże.</p><br /><p>Pocieszam się tym, że nie mam halucynacji, ani nie słyszę głosów, ale często sobie wyobrażam, że np. tam coś stoi. Coś nierealnego czym się straszę. Najczęściej mam to po graniu w gry rpg. Np. wyobrażam sobię, że w pokoju będzie stał smok. Wiem, że go tam nie ma - nie widzę go. Ale boje się skąd ja w ogóle mam takie wyobrażenia?</p><p>Boje się, że nie długo granica między tym co sobie wyobrażam, a tym co uznaje za realne zniknie. Bardzo się boję.</p><p>Bardzo łatwo ulegam wpływom otoczenia. Gdy usłyszę coś o chorym psychicznie automatycznie drętwieje ze strachu i myślę, że ze mną też się tak może stać. Kiedyś przewinął mi się temat o tym, że ktoś tam miał NN nt. homoseksualizmu. Bał się tego, że zostaje gejem. I mi się to udzieliło. Zawsze kochałem się w kobietach, podniecają mnie i kocham seks z nimi, a jednak czasami odczuwam wielki lęk przed zostaniem gejem. O co tu chodzi?</p><p>Byłem na 3 terapiach. Trzech nieskutecznych. Na ostatniej (dwa spotkania) terapeutka powiedziała, że muszę sobie radzić sam i że wszystko co miała mi do powiedzenia - już przekazała. Zaleciła tylko żeby nie czytać niczego na internecie - nie identyfikować się z różnymi chorobami - jednak nie daję rady. Ciągle to robię mając nadzieję, że znajdę jakiś złoty środek, coś co mnie pocieszy, wyratuje, wyleczy</p><p>Bardzo proszę o jakąś obiektywną opinię, o tym co się ze mną dzieję. Czy może to iść w złym kierunku, jak mam sobie z tym radzić i o tym, czy to wygląda na PTSD</p><p>Stosunek z rodziną zawsze miałem bardzo dobry. Rodzice wiedzą o moim problemie i starają mi się dopomóc. Dodatkowo mam kochającą żonę, którą też kocham ponad życie. Lecz czasami też mi się zdarzają jakieś wkrętki, że może ona chce źle, że może ona coś knuje...to jakiś obłęd ;/</p><p>Dodam, że nigdy nie brałem żadnych leków. Zastanawiam się teraz nad skorzystaniem z metody przedłużonej ekspozycji, ale sam do końca nie wiem czy to PTSD</p><p>Mam nadzieję, że mój wpis będzie przestrogą dla tych, którzy myśleli nad spróbowaniem substancji psychoaktywnych. Bierzcie przykład z tego, jak bardzo cierpię i z mojego zdania, że gdybym mógł cofnąć czas, to nigdy bym tego nie powtórzył.</p><p>Sam nie wiem, czy mój obecny stan jest wywołany przez grzyby, czy przez jakąś chorobę wewnętrzną, czy cholera wie przez co... nie wiem nic - co mnie bardziej dobija</p><p>każde optymistyczne słowo doda mi otuchy i siły by walczyć z tym świństwem - dziękuję!</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[hummer]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3979</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-30T23:51:58Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1181&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[11 lat z bulimią]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1066&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>podobno ana i mia to problemy nastolatek ale ja mam już 30 lat!!! Nie mogę z tym skończyć!!!<br />Dzisiaj byłam twarda i się pohamowałam ale cały czas myślę o jedzeniu . Dla mnie jeden dzień bez rzygania to już sukces. Najdłużej wytrzymałam chyba 3 tyg i dalej to samo. Już po prostu nie daję rady.&nbsp; 4 lata temu miałam krótki epizod any ( jakieś 6 m-cy ) przestałam odwiedzać rodzinę żeby się nie połapali i w kilka m-cy doprowadziłam się do takiego stanu, że ledwo łyżkę z zupą mogłam podnieść do ust bo tak się trzęsłam - moja koleżanka zmarła na anoreksję, widziałam się z Nią dzień przed śmiercią i chyba to ONA mnie uratowała bo patrząc na siebie uświadomiłam sobie, że wyglądam jak Ona przed śmiercią.&nbsp; poprosiłam rodzinę o pomoc ale chyba ich to przerosło bo nastała zmowa milczenia - popłakali, poradzili i nawet słowem na następny dzień nie wspomnieli. </p><p>Więc znów zostałam sama. Ale dałam radę. Wyrwałam się z any ale nie moge sobie poradzić z bulimią!!! próbuję, próbuje i próbuję... i nie mogę!!! Nie mam co liczyć na pomoc, rodzina udaje że nic nie wie a ja już i tak nie chcę ich pomocy - niestety kilka lat za późno. Jak mam to pokonać? Czy któraś z Was ma tak samo? Czy tu naprawdę są same nastolatki? Może razem się uda? Ja już nie wiem co robić - wiem, że nie pójdę na terapię ale może taka &quot;wirtualna terapia grupowa&quot; pomoże???</p><br /><p>Coś jak AA, oni mają grupe wsparcia, no nie? rozmawiają i się motywują. Ja wiem, że sama nie dam rady - juz tyle razy próbowałam, ze nie mam sił na więcej nieudanych prób!!!</p><br /><br /><p>czy ktoś może mi pomóc??? proszę...</p><p>czy ja zbyt wiele chce od zycia?&nbsp; Chcę tylko, żeby ktos napisał &quot;dasz radę, będzie dobrze&quot; niestety bulimia była dla mnie wazniejsza niż relacje miedzyludzkie więc skutecznie odgrodziłam sie od rodziny i znajomych i teraz nawet nie mam z kim porozmawiac i komu powiedziec ze NIE CHCE TAK DŁUZEJ ZYC!!!</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[ola25]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3670</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-30T13:15:21Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1066&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Bulimia]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1178&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam<br />W grudniu w szpitalu zdiagnozowano u mnie bulimią w stopniu krytycznym. Po wyjściu ze szpitala byłam pod stałą opieką mojej mamy, dostałam nauczanie indywidualne oraz psychiatrę z terapeutą. Choroba bardzo zmieniła moje życie, obsesyjnie myślę o jedzeniu i nie potrafię już normalnie żyć. Ale chcę walczyć! Codziennie walczę z moją chorobę o lepsze jutro i coraz bardziej mi się udaje. Chciałam zacząć szerzyć edukowanie na temat tej choroby ponieważ wyniszcza cały organizm.<br />Założyłam ostatnio bloga i staram się tam opisywać moją walkę (<a href="http://camomilleflavor.blogspot.com/">http://camomilleflavor.blogspot.com/</a>)</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[ola25]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3949</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-30T13:09:12Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1178&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Samookaleczanie się.]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1180&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Chodzi o mojego przyjaciela.<br />Ma tylko 15 lat, jego ojciec nie żyje, tak jak wszyscy dziadkowie, z mamą nie ma najlepszego kontaktu.<br />Od jakiegoś czasu się tnie.<br />Twierdzi, że Jego życie to jedna wielka pomyłka i wszyscy mają przez Niego problemy.<br />Kiedy jeszcze nie znaliśmy się tak dobrze, i nasza znajomość polegała tylko na szybkim &quot;cześć&quot; bądź &quot;siema&quot; w szkole, nigdy nie pomyślałabym, że ten chłopak może mieć jakieś problemy.. <br />Zawsze wydawał mi się całkiem wesoły.<br />Dodatkowo ma problemy z sercem, nie dawno wylądował na parę dni w Warszawskim szpitalu.<br />Miał prawdopodobieństwo zapalenia mięśnia sercowego, na szczęście obawy okazały się nie słuszne.<br />Rozmawiamy codziennie..<br />Zazwyczaj na Facebook&#039;u , czasem przez kamerkę internetową,<br />Boję się o Niego, jak mogę mu pomóc?<br />W najbliższym czasie odpada rozmowa z psychologiem..</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[noelle]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3977</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-29T09:36:18Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1180&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[depresja ?]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1179&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam.. zaczne od tego ze mam 35 lat jestem osoba samotna. Od kilku lat miewam problemy ze snem, z pamiecia, czesto placze... pochodze z domu w kótrym alkohol był i jest na porządku dziennym....niebede pisala o tym jakie mialam dziecinstwo jak ojciec nas z bratem lał....wiem tzn tak mysle ze mam syndrom dzieci DDA... najgorsze jest to ze ten stan depresji trwa juz ponad rok.... mam dni kiedy nawet sie nie umyje, kupie nawet piwo zeby szybciej zasnac, kiedys bralam tabletki na sen ale po nich to w ogole mialam problemy z pamiecią... generalnie nie potrafie sie w sobie zebrac zeby isc do lekarza... czasem mysle ze juz przegralam swoje zycie... ten ciagły smutek i brak energii mnie dobija nic mnie nie cieszy</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[karolaniunia77]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3959</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-12T09:29:59Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1179&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Czy to borderline?]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1177&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam, post ten zamieszczam w dziale borderline z racji tego, że opisałam swoją &#039;historię&#039; w dziale przedstaw się, ale chyba nikt tam nie zagląda?</p><p>Bardzo proszę o pomoc w rozpoznaniu moich dolegliwości, odsyłam do działu przedstaw się. Myślę, że to może się wiązać z borderline&#039;m, trochę czytałam na ten temat i chyba pasuję do schematu...</p><p>pozdrawiam, Kira</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[kirahiromi]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3935</uri>
			</author>
			<updated>2012-04-01T11:22:18Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1177&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[BORDERLINE]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1176&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>WITAM :)<br />w sumie to nie wiem co mam napisać szukam kogoś kto rozumie co czuje i przechodze już sie pogubiłam w tym co sie dzieje ze mną sama sobie nie radze ... może tu ktoś sie znajdzie kto wysłucha zrozumie komu można sie zwierzyć nie wiem czy tu wogóle znajde to...</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[czarna17]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3668</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-28T18:24:08Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1176&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[wpływ subkultury? brak chęci do życia i masa innych rzeczy]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1175&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Jestem Kira. Tak się umówmy, dlatego że mojego imienia nie lubię.<br />Mam 20 lat, ojca alkoholika, znerwicowaną chorą matkę, rodzeństwo. Mieszkam w małej wiosce, warunki bytowe mam średnie.<br />Mam też zaburzenia, które narastają i nie mam nad nimi żadnej kontroli. Mój partner wyznał mi, że byłby spokojniejszy gdybym się leczyła.<br />A ja się boję. miałam terapię psychologiczną, trwającą rok - bez żadnych rezultatów. Pamiętam jedynie, że nie powinnam spac do późna. Boję się pójść do psychiatry, bo będę musiała szprycować się lekami, a może wysle mnie do szpitala?</p><p>Jestem kryptogotką - krypto dlatego, że nie chodzę na co dzień odstrzelona w gorsety itp., staram się delikatnie wskazywać na swoje upodobania strojem i makijażem.<br />jak wiadomo, nie jest to subkultura zrzeszająca bardzo optymistyczne osoby.<br />Zastanawiam się, na ile moje uopdobania muzyczne, książkowe, nieustanna czerń, zachowania i inne czynniki wpływaja na rozwój mojej &#039;choroby&#039;. Piszę w cudzysłowie, dlatego że nie wiem do czego zakwalifikować moje zaburzenia.</p><p>Brakuje mi motywacji - od zabrania się za ćwiczenia fizyczne po szukanie pracy; czesto nie widzę dla siebie przyszłości. Pragnę szybko umrzeć. Mam natrętne myśli o różnych sytuacjach - co zrobiłam źle, co powinnam była zrobić. jestem bardzo zaborcza w związku. wyrzucam sobie najmniejsze przewinienia. nie lubię siebie. mam mnóstwo kompleksów. pakuję się w niszczące realacje. mam silne fobie - ponad cztery lata przeżywam jeden film... jestem wybuchowa i nie panuję nad nerwami. warczę na wszystkich. jestem zamkniętą w sobie masochistką. boj ę się kłaść spać - często budzę się po kilka razy w nocy lub wcale nie mogę zasnąć, dręczą mnie koszmary. nie potrafię się dobrze bawić. łatwo wpadam w nałogi. kilkanaście razy robiłam sobie krzywdę, nie były to jednak&nbsp; próby samobójcze. mam skrajne nastroje - zmieniają się szybko i zazwyczaj najdluzej utrzymuje się smutek i apatia. czasem wydaje mi się że jestem najwspanialsza, wszystko wiem i umiem, a za moment spadam w niziny samooceny.</p><p>nie wiem ile jeszcze wytrzymam, nie opisałam chyba wszystkiego. Proszę o poradę kogoś z podobnym problemem.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[kirahiromi]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3935</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-27T18:46:11Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1175&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Depresja]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1174&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam.Mam na imię Ela i mam 23 lata.<br />Od dłuższego czasu borykam się z problemami.Nic mi się nie układa.Chciałam się usamodzielnić i wyprowadziłam się od rodziny w wieku 19lat.Znalazłam pracę i wszystko było pięknie...do czasu...Zamieszkałam z chłopakiem,na początku było fajnie,lecz zaczął pić i robić awantury.Po roku czasu wyprowadziłam się do babci,bo nie mogłam już tego wytrzymać.Jednak i tam nie znalazłam spokoju.Wujek ciągle pił,robił awantury,zastraszał nas a&nbsp; w dodatku spotykał się z małoletnią dziewczyną.Ile można było to znosić.Zgłosiłam sprawę na policje,po czym musiałam stamtąd uciec,bo wujek zaczął się odgrażać,że mnie zabije za to jeśli spróbuję ingerować w to,że spotyka się z małoletnią dziewczyną.Uciekłam do kumpla do Częstochowy.A sprawa trafiła do sądu.I właśnie od kiedy mieszkam z kumplem,wszystko zaczyna mi się walić.Zawsze miałam z nim dobry kontakt,lecz teraz traktuje mnie jak własność.Ciągle czegoś ode mnie chce.Cały czas mówi,że jestem tylko jego i nie mogę się z nikim spotykać.Chciała bym od niego uciec,ale naprawdę nie mam już siły ciągle uciekać.Czuję się już nikomu nie potrzebna,z rodziną mam prawie zerowy kontakt a to wszystko przez to,że chciałam postawić na sprawiedliwość i ukarać wujka.Nie mam już siły walczyć o każdy kolejny dzień,ile można wycierpieć,aby kiedyś było dobrze...Rano budzę się i nie mam na nic chęci(albo wogóle nie przesypiam nocy).Od kilku tyg.zaczęłam strasznie chudnąć,bo nie mam wogóle ochoty na jedzenie.Ostatnimi dniami zaczęłam ponownie myśleć o samobójstwie(jakieś 2 miesiące temu próbowałam się otruć),bo chyba tylko to mi pozostało.Nie mam już chęci do życia.Wszystko się sypie a dobrze już nie będzie.Myślałam o pójściu do specjalisty,ale się boję. Proszę was o pomoc,bo sama sobie nie poradzę <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /></p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[elka1989]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3931</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-21T16:27:34Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1174&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[anoreksja bulimiczna czyli jak moje przeznaczenie zabrało mi oddech]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1173&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Zapewne moja historia jest tylko nędznym powielaniem faktów jak łatwo można się uzależnić od anoreksji, bulimii czy po prostu nienawiści do własnego nieoswojonego zwierza. Cokolwiek, minęło zbyt wiele lat bym wciąż miała jakiekolwiek emocje, a opisywanie tego co mnie spotkało to jakby pisanie książki z wymyślonym bohaterem. Straciłam kontakt między mną a mną.</p><p>Moje życie zawsze było pasmem porażek, nieszczęść i zwykłej głupoty. Właściwie od dziecka wszyscy postrzegali mnie jako popaprańca. Ciężko mi właściwie powiedzieć ile w tym było mojej winy a ile zrządzenia losu. Czy to z resztą w ogóle ważne?</p><p>Jestem szurnięta, nie wstydzę się tego. W wieku 8 lat pogryzłam moją mamę kilkakrotnie i tyle co pamiętam to sanitariuszy pogotowia szprycujących mnie jakimiś uspokajaczami. Chyba pomogło na trochę. W wieku 12 lat dostałam regularnych ataków paniki. Płakałam całymi nocami, trzęsłam się. Lęk przed oślepnięciem. Tak mój ojciec miał zwyczaj siedzieć ze mną i czekać aż zasnę puszczając mi Niemena w tle. Do dziś chodzi mi po głowie piosenka &quot; Płonie stodoła&quot;. Ciekawe.</p><p>Miałam 15 lat jak się popsuło między rodzicami. Z resztą zaczęłam dojrzewać a że mam niedoczynność tarczycy,&nbsp; byłam dosyć przy kości. Tfu byłam gruba jak beka. Prtzestały mnie bawić powoli docinki rówieśników. Postanowiłam schudnąć. Ostra dieta właściwie tylko 100 g ryżu dziennie z sosem pomidorowym. Po kilku tygodniach zasłabłam i spowodowało to we mnie lęk, więc zjadłam normalny posiłek i czułam się jak psia kupa na ulicy. Postanowiłam zwymiotować i tu cała wspaniała droga do nikąd się zaczęła. Do dziś mam przed oczami moje pierwsze rzyganie. Byłam wtedy tym tak zafascynowana. Oj głupia smarkula, głupia.</p><p>Ostra dieta czyli dajmy na to jedna mandarynka dziennie a wieczorem opróżnianie lodówki, pochłanianie tysiące kalorii i wizyta w toalecie. Szczerze mówiąc tęsknię za tamtymi czasami kiedy mój organizm nie był tak wyniszczony a wymiotowanie nie sprawiało bólu. Było minęło - witamy w piekle. </p><p>Później zaczęło się wszystko i nic. Alkohol, narkotyki, seks, i wszystkie możliwe sposoby okaleczania swojego ciała. Przerwałam szkołę bo nie mogłam usiedzieć na dupie. Cóż ktoś nazwie to błędem i idiotyzmem. Ja nazywam to podążaniem za straceniem. Strasznie groteskowe czyż nie?</p><p>Nie sądzę iż jest sen opisywania wszystkiego ze szczegółami. W zasadzie jedyna rzecz która sprawia mi radość, może nie tyle co radość ale pozwala trwać i być to prowadzenie dziennika. Pisanie o wszystkich twarzach które posiadam i wszystkich zwierzach które powoli wyszarpują swymi ostrymi kłami ze mnie resztki mięsa które i tak jest skażone. O tym jak łatwo jest upaść i się nie podnieść, trwać w bezruchu czekając kiedy to wszystko minie. Nie minie, złudzenie, próba wiary w coś. Bezskuteczne wbijanie paznnokci w przedramię.</p><p>Dziś jest 10 marzec. Na początku lipca minie 7 lat jak wpadłam w to bagno bez którego żyć nie mogę. Zaliczyłam nerwicę lękową w między czasie no i oczywiście jak przystało depresję, bezsenność i wiele innych głupot. </p><p>Żyję, nie żyję, żyję, nie żyję. Egzystuję. W dzień nie jem i jak wytrwam to nie przekraczam 500 kcal, wieczorami piję bo tylko to mi zapełnia żołądek. Zmieniłam się z radosnej dziewczyny, wygłupiającej się na każdym kroku i na każdym zdjęciu uśmiechniętej w potwora który żywi się nienawiścią do wszystkich naokoło, wyniszcza tak samo siebie jak i tych z którymi jest związany. Specjalnie użyłam słowa związany gdyż z czasem przestałam kochać, troszczyć się czy cieszyć z małych rzeczy.</p><p>Jestem kłamcą doskonałym. Udawanie normalności jest równie proste jak wsadzenie sobie łapy w gardło. Dobra robota. Gdybym była w szkole dostałabym 5 z +. Żałosne.</p><p>Nie będę opisywać mojej kondycji ciała gdyż domyślam się iż jego stan jest tak oczywisty jak deszcz spadający z góry na dół a nie z dołu do góry.</p><p>Przestałam wierzyć w wyleczenie. Psycholodzy, leki, miłość którą zostałam obdarzona przeszłam wszystko wszerz i wzdłuż. Nie chcę już na tym etapie pomocy. Po co? Żeby ratować kogoś kto jest na tyle skrzywiony, że nie będzie w stanie żyć normalnym życiem? Nawet rodzice się poddali. Mama która zawsze miała tyle nadzieji w głosie dziś nie pyta. Nie jej wina. Zawiodłam ją tyle razy.</p><p>To co opisałam nie jest smutną historią i wołaniem o pomoc. Jest tylko przykładem, jak to opętanie psychiczne może zniszczyć życie. My dzielimy się na dwie grupy. Tych co da się odratować i tych w których nawet lekarze przestali wierzyć. </p><p>Chcę powiedzieć tym wszystkim młodym dziewczynom, które jeszcze nie są w tym g**nie tak głęboko. Ratujcie się jak możecie. Mówicie, nie wstydźcie się, nie ukrywajcie&nbsp; proście o pomoc. Jest szansa dla was. Wiem iż lęk o utrzymanie wagi jest potężny ale spójrzcie na mnie. Jestem 22 letnią dziewczyną która powinna się cieszyć życiem. Mam 164 cm wzrostu i ważę 52 kilo i nie jestem szczęśliwa. Jestem wrakiem człowieka z wnętrznościami 50 latka. Po gastroskopii 4 lata temu lekarz powiedział mi, że mam żołądek 40 latki. Dziś nawet do lekarza nie chodzę. Siedzę sobie spokojnie i czekam aż umrę, aż to wszystko po prostu zniknie, aż mnie nie będzie.</p><p>Ratujcie się póki możecie. <br />Pozdrawiam was i ściskam. <br />życie_z_przymusu</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[anonimowa]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3927</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-16T19:30:37Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1173&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[udział w badaniu - prośba o pomoc.]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1172&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witajcie,</p><p>Mam na imię Monika i obecnie kończę studia psychologiczne, bardzo interesuje mnie tematyka życia osób chorych psychicznie jak również ich rodzin i obciążenia z jakim się spotykają na co dzień.<br />postanowiłam napisać na forum z prośbą o pomoc w badaniu dotyczącym jakości życia osób pozostających w związku z osobą psychotyczną szukam też osób, które kiedyś były w związku z taką osobą, ale zrezygnowały z niego. Jeśli zgodzisz się na wzięcie udziału w moim badaniu, będę ogromnie wdzięczna,<br />Chciałabym również napisać, że dla mnie te badania są na tyle istotne, że chciałabym wykorzystać wiedzę w nich zdobytą do pracy z rodzinami schizofreników, jeśli będę wiedziała w jakich obszarach życia psychotyk wpływa na swoje otoczenie, będę mogła proponować konkretne interwencje.<br />Badanie jest dobrowolne i anonimowe, jeśli zechcesz mi pomóc bardzo proszę wyślij mi informację zwrotną,</p><p>pozdrawiam,<br />MONIKA M.</p><p>m_marczewska@wp.pl<br />gg 764649</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Marys]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3926</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-10T16:57:01Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1172&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Jak dlugo brac leki]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1171&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Lecze sie na depresje.biore fluoksetyne.jak dlugo mozna brac te leki.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Dareo]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3923</uri>
			</author>
			<updated>2012-03-08T17:50:11Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1171&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[niszcząca życie. bulimia.]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1170&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam. <br />Chciałabym się podzielić z Wami moją historią. Nikt o niej poza mną nie wie, postanowiłam powiedzieć o tym komuś bo powoli to mnie zjada i niszczy. Zaczęło się jak w każdym przypadku... niewinnie. Zawsze należałam do tych &quot;pulchniejszych&quot; nie byłam gruba tylko po prostu lubiłam sobie dogodzić słodyczami czy innymi wysokokalorycznymi potrawami. Czasem koledzy szydzili sobie ze mnie a ja bardzo brałam to do siebie. Teraz wiem, że były to zwykłe żarty ale to odbiło się na mnie. W 3 gimnazjum postanowiłam że schudnę. Miałam naprawdę silną wolę jak mało kto. I tak w wakacje poprzedzające 3 gim schudłam około 15 kg. Nie wiem ile dokładnie bo nienawidziłam się ważyć. Po &quot;kuracji&quot; jaką sobie zafundowałam ważyłam 54 kg przy 170cm. Wszystko był ok. Wtedy wyglądałam naprawde dobrze ale to z jaką łatwością mi to przyszło tzn z jaką szybkością sprawiło że postanowiłam schudnąć jeszcze trochę. Zrzuciłam do 49 kg i nadeszły kolejne wakacje. Przeszło mi odchudzanie i zachowywałam się jak normalna 16 latka. Kiedy zmieniłam środowisko, szkołę nie żałowałam sobie jedzenia i przytyłam do 58 kg i wtedy to się zaczęło. koszmar. na poczatku glodowki az wrocilam do 52kg ale apetyt pozostal. nie potrafilam sobie odmowic niczego a strach przed nastepna zmiana wagi byl okropny. zaczęłam brać dostępne wszystkim tabletki przeczyszczające a wkrótce po tym wymiotować. objadać się i wymiotować i tak naokrągło. nikt tego nie zauwazyl, umiem się kamuflować robię to gdy nikogo nie ma w domu albo w drugiej łazience na piętrze. wtedy gdy wszyscy są czymś zajęci albo spią. nie mogli się domyśleć i nie zrobili tego. to trwa już ponad rok a ja objadam się i prowokuje wymioty srdnio 4 do 5 razy w tygodniu. wiem ze to nie jest duzo ale jak wpadne w trans to w ciagu jednego dnia potrafie wymiotowac nawet 5 razy. jestem cala spuchnieta wszystko mnie boli i nie moge przełykać. czuje sie wtedy okropnie. nie wiem jak mam sobie pomóc. nie moge powiedziec o tym rodzicom ani nikomu bo boje się ich reakcji. wiem jaka by byla. niezrozumieliby tego. zaczeliby wmuszac we mnie jedzenie a to przeciez nie o to chodzi. nie wiem co mam zrobic. jezeli ktos wyszedl z tego i potrafi mi pomoc to prosze niech napisze. moja choroba nie jest taka jak u niektorych, nie jest az tak rozwinieta ale nie chce chorowac dluzej bo to zle wplywa na mnie i moje zdrowie. boje sie ze cos wkoncu mi sie stanie ale nie potrafie sie powstrzymac. to jest silniejsze ode mnie.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[taaaa810]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3919</uri>
			</author>
			<updated>2012-02-27T22:00:53Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1170&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Jak zacząć normalnie żyć? Czy mam w ogóle an to szansę...]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1169&amp;action=new"/>
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Od ponad roku nie potrafię normalnie żyć. Mam wrażenie, że jestem zupełnie bezwartościowa, zupełne zero, nikomu nie jestem potrzebna, nikomu... Czuję się niekochana, a co gorsze, nie chcę nawet by ktokolwiek mnie pokochał, ponieważ czuję do siebie obrzydzenie. Jestem beznadziejnym człowiekiem, kobietą, jeśli można mnie nią w ogóle nazwać... Nie potrafię okazać uczuć, boję się ludzi i ich reakcji, wydaje mi się że wszyscy mnie okłamują, oszukują dla swoich korzyści. Nie potrafię cieszyć się z niczego, jestem zupełnie pusta... Płaczę z każdego możliwego powodu, oddalam się od bliskich, wolę być sama, ludzie mnie drażnią... Nie potrafię dokładnie opisać tego co czuję, to jest tak przeraźliwy ból, strach, niechęć do siebie samej... Moi bliscy uważają, że jestem po prostu wiecznie obrażona, naburmuszona, prawda jest niestety zupełnie inna. Często popadam w skrajne stany emocjonalne, zaczynam śmiać się i płynnie przechodzi to w płacz. Histeria, wiem, lecz nie potrafię nad tym zapanować. Mam skłonności autodestrukcyjne, potrafię kilka dni nic zupełnie nie jeść, co doprowadziło mnie już do poważnych zaburzeń. Miewam stany lękowe, często myślę o śmierci, nie potrafię usnąć w nocy mimo zupełnego wyczerpania. Nie wiem gdzie szukać pomocy, nie chcę robić wokół tego zamętu, dlatego postanowiłam napisać na forum, by pozostać anonimową.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Mazia]]></name>
				<uri>http://www.cpp.info.pl/forum//profile.php?id=3914</uri>
			</author>
			<updated>2012-02-27T06:33:33Z</updated>
			<id>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1169&amp;action=new</id>
		</entry>
</feed>

