<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[CPP]]></title>
		<link>http://www.cpp.info.pl/forum//index.php</link>
		<description><![CDATA[Najświeże tematy w CPP.]]></description>
		<lastBuildDate>Thu, 09 Sep 2010 16:27:27 +0000</lastBuildDate>
		<generator>PunBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[agnieszka]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=856&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>usunęłam swój wątek, bo wpadłam w jakis szał. w sumie chciałam usunąc chyba z połowę forum, ale jakoś się powstrzymałam <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/tongue.png" width="15" height="15" alt="tongue" /></p><p>Ciągle placze ze złości i bezsilności. Nie mam siły na nic kompletnie. Nie wiem na co mi to całe leczenie. Tylko sie faszeruje lekami, chodze na terapie bez sensu i co? chyba nigdy nie było naprawdę ok i nie zanosi sie zeby kiedykolwiek mialo byc, wiec na cholere mi to wszystko?? <br />co jakis czas jest na moment troche lepiej, ale i tak zaraz wracam do punktu wyjścia. no i po co tooo??</p><p>znowu mnie wszystko irytujeeeeeeeeee</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (agnieszka)]]></author>
			<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 16:27:27 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=856&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[witam]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1053&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Witajcie mam na imie Kamil. Wsumie to niewiem od czego mam zacząć. Mam 24 lata i jestem pracownikiem fizycznym. W tescie wyszło mi 14 punktów niewiem nawet czy to dużo czy mało, ale z odpowiedzią sie w pełni zgodziłem. Nie byłem jeszcze nigdy na żadnych konsultacjach u psychologa i narazie nie zamierzam, ale czuje sam po sobie ze jest ze mną coś nie tak. Miewam ogromne skoki nastroju. Najgorzej jest jak wiem ze kogos zawiode że mimo chęci nie daje rady. Wtedy nie mam ochoty na nic. Najlepiej żeby nikogo nie było w domu i żebym nic nie musiał robić. Często uciekam w alkohol. Nie są to duże ilosci, bardziej chodzi o to że stosuje to jako &quot;poprawiacz humoru&quot;. Jest to moje pierwsze forum tego typu. mam bliska osobe z którą mogł bym o tym porozmawiać ale narazie niechce jej martwić i obarczać jej jeszcze swoimi problemami. Njpierw chciałbym spróbowac pomoc sobie sam. Tzn anonimowo tak żeby nikt niewiedział z mojego otoczenia o tym</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (mia)]]></author>
			<pubDate>Wed, 08 Sep 2010 12:59:16 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1053&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[poważny problem]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1049&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Witam. Na wstępie powiem tylko tyle, że nie wiedziałem gdzie na dobrą sprawę umieścić mój temat. Zdecydowałem sie na dział depresja, bo zdiagnozowałem u siebie jej objawy, ale też<br />znalazłem inne, których nie widziałem żadnej charakterystyce dep. , czy też w opisie jej stanów przez chorych. Mam 23 lata, stany przygnębienia i apatii odczuwam od co najmniej trzech lat, nigdzie sie nie leczyłem. Najpierw bagatelizowałem moje stany, później starałem się wyleczyć z nich sam &quot;siłą woli&quot;, by na koniec po prostu liczyć na to, że to samo ustąpi w końcu, jak katar czy ból gardła. Niestety, nie ustępuje i się na dodatek coraz bardziej pogarsza. Mam spore problemy z ogarnięciem się z rana, ciało waży jakby kilkaset ton, a nogi wydają się być jak betonowe słupy. Z najwyższym trudem podejmuje jakąkolwiek aktywność. Gdy musze zrealizować jakiś projekt, to albo mam stany lękowe, albo też(co często u siebie obserwuje) zalewa mnie natychmiast fala apatii, dziala to jak czujka przeciwpożarowa, gdy tylko pojawi się płomień(aktywność) natychmiast uaktywnia sie czujka, która gasi (apatia). Do tego dochodzą problemy z myśleniem realistycznym i analitycznym (co jest chyba gorsze nawet od dołów). Mam albo pustkę w głowie i nie potrafie niczego sobie wyobrazić , albo moją głowę bombardują tysiące nieistotnych myśli, od których trudno mi się oderwać. Do tego dochodzą coraz częstsze skrajne emocje i uniesienia, nad którymi coraz trudniej mi jest zapanować, a które staja się coraz częstsze i intensywniejsze. Jest to tym gorsze, że czuję się jakby mi ktoś wypalał wnętrzności żywym ogniem, muszę wtedy natychmiast podjąć się jakiegoś zadania, co blokuje mi jednocześnie lęk lub apatia. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Nie mam żadnych problemów ze spaniem, chyba że wiem, że czeka mnie bardzo stresujące zajęcie następnego dnia, to wtedy myślę o tym i trudno mi zasnąć.&nbsp; Nie narzekam na brak apetytu, wręcz przeciwnie, jem bardzo dużo i obserwuje u siebie jakiś pęd do pochłaniania sporej ilości słono przyprawionego mięsa. Kiedyś jadłem bardzo dużo owoców, ale od kilku lat nie mam na nie prawie w ogóle ochoty, wolę zdecydowanie słone. Często jem tak zachłannie, że od tego boli mnie brzuch, ale nie potrafię się powstrzymać.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (mia)]]></author>
			<pubDate>Wed, 08 Sep 2010 07:02:14 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1049&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Odkryłam że mój chłopak bierze clopixol depot czy to oznacza ...]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1022&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Witam , na wstępie może opisze całą sytuacje jaka mi nie daje od pewnego czasu normalnie żyć i funkcjonować ....Jakieś 3 lata temu poznałam mojego obecnego chłopaka , na początku spotykaliśmy się w weekendy albo jak mieliśmy wiecej czasu to na dwa trzy dni- dodam ze mieszkamy od siebie ok 150km. Wydawało mi się że jest normalnym , dojrzałym meżczyzną (on 30lat ja mam 25) i że wszystko bedzie ok.Czasem miał jakieś ataki szału , zdenerwowania ale mijały dość szybko- jak miał gorsze dni to czasem nawet tydzień sie nie odzywał a jego mama mówiła że spi ( chory , źle sie czuje musi wypoczywać )było to dziwne ale nigdy bym nie pomyślała że to są objawy takiej choroby. Czasem łykał dużo tabletek -mówił że to ranigast bo ma zgagę itp napoczątku wierzyłam bo zawsze miał w portfelu ale kiedyś ,akurat byliśmy nad wodą wpadł w szał , krzyczał i w ogóle nieciekawa sytuacja i wtedy właśnie wyjął z portfela tabletke łyknął i po jakieś godzinie wszystko było ok , zmiana o 180stopni -powiedziałabym że wyglądał nawet jakby się czegoś naćpał i wtedy coś mnie podkusiło by&nbsp; mu zajrzeć do tego portfela-te tabletki na zgage to był AKINETON-od tego czasu zaczełam już coś podejrzewać bo po sprawdzeniu na co to jest - choroba parkinsona nie mogłam uwierzyć że on mi nic nie mówi że jest na coś chory i w ogóle ta nie pewność ....<br />&nbsp; &nbsp; Dni mijały , minął rok , dwa ja skończyłam studia i postanowiliśmy zamieszkać razem, napoczątku u niego w domu z jego matka , po miesiącu się wyprowadziliśmy bo były ciągle kłutnie i w ogóle jego matka uważała że nie powinniśmy być razem , żebym dała mu spokój i itp. kiedys przy kłutni -krzycząć na niego :&quot; ty ... schizofremiku leczyć cię lepiej powinni&quot; coś mi zaświtało ale gdzie tam mój ukochany chory nie ma takiej możliwości tym bardziej że on też krzykiem odpowiadał &quot; widzisz to przez nią głupieje , stara schizofremiczka ...&quot; kolejne dni mijały. gorsze dni bywały tak średnio raz na dwa trzy tygodnie&nbsp; <br />I któregoś dnia akurat zamiast do pracy to&nbsp; miałam kilka spraw do załatwienia , do dentysty miałam jechać jakoś szybko mi sie udało załatwić wszystko i&nbsp; pojechałam do teściowej bo wiedziałam że moj tam ma byc więc&nbsp; wrócilibyśmy razem&nbsp; i co -jego akurat nie było - jego mama mówi ze jest u lekarza niedługo przyjedzie--jak u lekarza jakiego szok poprostu o co tu chodzi wtedy jeszce nie byłam pewna ale gdy mój wrócił ,zostawił rzeczy na stole a tam miał recepty na clopixol i jakies fiolki dotego ta recepta była od psychiatry, dla mnie to był jak grom z jasnego nieba- nie wierzyłam w to że on może mieć coś z tym wspólnego <br />Na obecna chwile wiem tylko tyle że jeżdzi regularnie na jakies zastrzyki -które mu niby pomagają . nadal mieszkamy razem , raz jest lepiej raz gorzej czasem wpada w taką wsciekłość nie wiadomo z jakiego powodu , czasem jest miły aż zabardzo. Na jakiekolwiek moje pytania czy jest chory odpowiada tak jestem psycholem nie widac -- właśnie nie widac. Przyznał sie że w liceum jak był to słyszał jakies głosy i mówiły do niego z rzeczy&nbsp; zradia telewizora krzesła i wyrzucił je przez okno i wtedy przyjechała karetka i mamusia go oddała na leczenie&nbsp; i tam zwariował, że tam go nafaszerowali lekami ale uciekł -rzadko na ten temat rozmawiamy bo to u niego temat tabu, jego matka tez nie jest zbyt wylewna .Gdyby nie to że zaczeliśmy razem mieszkać to pewnie bym sie nigdy o tym nie dowiedziała. I teraz pytanie co dalej ...<br />CO MAM ZROBIĆ , JAK POSTĘPOWAĆ JAK ŻYC ZE SWIADOMOŚCIA ZE MOŻE MU KIEDYS&nbsp; POPROSTU ODBIĆ . <br />Kolejny problem - po wakacjach mieliśmy wziąść ślub , póki co wszystko jest odwołane bo powiedziałam że jednak nie jestem gotowa -duzo czytałam że nie da sie wziaść ślubu z os chora , że na to ktoś musi wyrazic zgodę . Sama nie wiem czy ja w ogole tego chce , jestem rozbita i nie wiem jak postępowac <br />Planowałam z nim życie , założenie rodziny i nigdy by mi nie przyszło do głowy ze mój ukochany bedzie miał schizofremie. <br />Najgorsze jest to że planowaliśmy dzieci ... teraz biore juz tabletki antykoncepcyjne od momentu kiedy sie dowiedziałam o jego chorobie ale to nie sposób- dużo czytałam raz pisza że tego sie w genach niedziedziczy , raz piszą co innego -jaka jest prawda? <br />Póki co jest mi cięzko i nie wiem co dalej jeżeli on jest chory 10lat to juz napewno do konca swojego życia bedzie sie musiał leczyc ??mam racje ?&nbsp; <br />proszę o jakieś wsparcie albo o jakąś rade bo w domu nie mam z kim o tym porozmawiać , a koleżankom tez raczej sie nie przyznam że mój facet jest chory psychicznie ... <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" />&nbsp; <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" />&nbsp; <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Karolina504983030)]]></author>
			<pubDate>Tue, 07 Sep 2010 21:09:01 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1022&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[powtórka z rozrywki]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1052&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>I znowu to samo, dwa tygodnie temu już zaczelam sie lepiej czuc, po tygodniu brania seronilu naprawde czulam sie w zasadzie normalnie. Od czterech dni wchlonelam jakies hmmm... 52 000 kcal? i pare opakowan wiadomych specyfikow. Teraz oczywiscie robie sie wsciekla i zdolowana ze znowu nie dalam rady.... Powiedzcie to sie kiedys konczy? Seronil przestaje dzialac? Mam zaraz egzaminy nie moge sie skupic, nie moge sie uczyc, ale juz wole tak siedziec i udawac przed sama soba ze sie ucze byle nie wyjsc z domu....</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (she)]]></author>
			<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 18:43:30 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1052&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Aika]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=824&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Czemu mam dziwne wrażenie, że moi bliscy się na mnie uwzięli. Ojciec notorycznie podcina mi skrzydła, czasem chciałabym być gdzieś daleko od rodziny. Kiedyś bardzo by mi brakowało ich obecności - teraz chciałabym ich zmienić. <br />Najbardziej denerwuje mnie siostra, ciągle coś dogaduje na mój temat, a gdy ja ripostuje, to włącza się ojciec i rozpętuje się prawdziwe piekło. Wszystko to moja wina, czasem chciałabym mieć jakaś metodę na milczenie, nie wiem może zacząć sobie strzelać z gumki recepturki w rękę, gdy tylko poczuje chęć wyrażenia swoich emocji. Boli mi to niesamowicie !<br />Mam ochotę płakać. Czemu nie potrafię się cieszyć z życia jak dawniej, czemu mam wrażenie, że ktoś mi ładuje kłody pod nogi, a ja się o nie wywracam. Patrzę się w ekran komputera jak w jakąś wyrocznię, nie potrafię podjąć walki. <br />----<br />Jakoś polubiłam ostatnio smutne piosenki, sama je często gram na gitarze, postanowiłam odświeżyć pamięć z Tears in heaven Erica Claptona. Gram ją i gram ... bardzo ją lubię .<br />----<br />Zrezygnowałam z dalszych wizyt u pani Karoliny, dowiedziałam się, że to psycholog bez dyplomu po za tym te jej liczne testy mnie dobijały. Tak jakby chciała mnie jeszcze bardziej utwierdzić w przekonaniu, że coś ze mną nie tak.<br />----<br />Może zadzwonić do Agaty z prośbą o numer do jej psychiatry, przecież po śmierci mamy trochę do niej chodziła. <br />Szkoda, że tak wiele osób wokół mnie ma problemy, a ja nie mogę im pomóc bo sama też je mam, aczkolwiek dla wielu znajomych jestem oparciem, a w sumie nie robię nic konkretnego - po prostu słucham.<br />---<br />Mama znów poza domem, znowu gdzieś pojechała, więcej jej nie ma jak jest, a jak jest to na krótko. Jestem ciekawa czy ona w ogóle pamięta o tym, że powinnam iść do psychiatry. No znikąd wsparcia <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /><br />Ojciec powiedział coś co mnie ukuło &quot; Tak Natalia dalej se wmawiaj, że masz depresje i dalej zamykaj się na świat&quot;. A jak on latał i piep**** , że ma raka, że niedługo umrze, a w rzeczywistości nie miał nic to było dobrze i wszyscy w rodzinie biadoli nad zdrówkiem szanownego tatuśka, to było dobrze. Szlag mnie czasem trafia.<br />---<br />Z racji tego, że jako mała dziewczynka miałam dysplazję stawu biodrowego nie mogę podjąć pracy fizycznej, bo skończyło by się to dla mnie wózkiem, a szkoda, bo ja w domu normalnie szaleje. Wszystko zaczyna mi się wymykać z rąk i widzę nieuchronnie zbliżający się czas poprawki z literatury. <br />-----</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Aika)]]></author>
			<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 18:16:25 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=824&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nic się nie układa]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1050&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Nie wiem jak mam zacząć, otóż moje problemy z sobą i tym co się dzieje trwają już od mniej więcej kliku lat. Odkąd pamiętam to wszystkie moje decyzje to pasmo niepowodzeń z których w padam w jeszcze gorsze tarapaty. Mam 23 lata, obecnie szukam pracy, pracowałem ale nigdy na dłużej. Jestem ściekły na siebie że tak się dzieje. Mam znajomych którym powodzi się wyśmienicie. Mają prace, drugą połówkę, układa im się. A ja jestem wiecznym nieudacznikiem, który nic nie potrafi. Czuje że spadam na totalne dno z którego nie ma wyjścia. Obawiam się znajomych, bliskich, otoczenia, chociaż przez te moje niepowodzenia które miałem dotychczas. Niby chce dobrze a nic się nie układa. Totalnie NIC <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (mia)]]></author>
			<pubDate>Sat, 04 Sep 2010 15:10:36 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1050&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Samookaleczanie - pomocy :(]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=817&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Witam i proszę jeśli można o poradę. Jak pomóc osobie okaleczającej się, z którą jest ciężki kontakt. Ta osoba straciła bliską osobę, kompletnie się załamała. Boje się, że w końcu dojdzie do czegoś złego. Najgorsze jest to, że nie widzi nic złego w tym co wyprawia. Jeśli zacznę z nią rozmowe na ten temat to zaraz się denerwuje itp. Proszę o pomoc, dziękuję z góry.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (mia)]]></author>
			<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 12:23:22 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=817&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nienawidzę facetów.]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=963&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Mam do mężczyzn, chłopaków coraz większą niechęć ... ba to niechęcią się już nie nazywa, to istna chęć pozbycia się ich ze świata, nawet facetów z rodziny. <br />Mam niesmak, czuje do nich odrazę, ubieram się tak, aby ich do niczego nie prowokować. <br />Chyba wyjątkiem są geje, choć to i też nie do końca.</p><p>Nie wiem skąd mi się to bierze, ale po prostu faceci mnie wkurzają, potrafią tylko krzywdzić, mają za nic uczucia kobiet i nie ja nie generalizuje, ja stwierdzam ten &quot; pie*rzony fakt &quot;, z miłą chęcią chciałabym by zaistniała sytuacja jak w filmie &quot; Seksmisja&quot; , no albo żebym mieszkała gdzieś, gdzie nie ma facetów. </p><p>Wiadomo, że ojca, dziadka i moich braci ciotecznych nie mogę unikać bo rodzina sobie coś o mnie pomyśli, ale niezaprzeczalnie twierdzę, że przebywanie w towarzystwie facetów jest dla mnie katorgą.</p><p>Kiedyś miałam na odwrót, wkurzały mnie dziewczyny i ich biadolenie o paznokietkach i takich tam.<br />Teraz bardziej denerwują mnie faceci, dlaczego nie mogli by zniknąć, dlaczego muszę mieć z nimi kontakt, patrzeć na ich twarze i każdy ich ruch ciała.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Aika)]]></author>
			<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 15:50:35 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=963&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Co mam zrobić...?]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1045&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Nie wiem od czego mam zacząć... sama na to nie wpadłam wcześniej, zasugerowała mi koleżanka, że mam bulimię, poszłam so psychologa - potwierdził, wszystko spadło na mnie w poniedziałek, we wtorek jestem umówiona do psychiatry... A teraz jest godzina 23.20 i mam koszmarny, koszmarny napad głodu... straszny... walczę z lodówką już od czterech godzin, jest coraz gorzej... co mam zrobić??? Nie mogę zasnąć, woda nie pomaga, nie zjadłam w zasadzie nic od 9 dni, tym bardziej jak teraz zjem to sobie tego nie daruje... Jak mam sobie z tym poradzić w takiej chwili jak ta? usiłowałam się czymś zająć na siłe na komputerze, trafiłam na tą stronę i to forum.....</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Aika)]]></author>
			<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 10:13:53 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1045&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[to już trwa przeszło 6 miesięcy...]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1047&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>jesteście chyba ostatnią deską ratunku.. <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /> mam 17 lat.. sześć miesięcy temu zostawił mnie chłopak. nasz związek trwał krótko, ale był piękny. ogrom pięknych słów i gestów. przywiązałam się do Niego i strasznie Go pokochałam. Od chwili kiedy to zakończył coś we mnie umarło. Nie mam siły na nic, zniszczyłam dwie przyjaźnie, niszczę siebie. Zaczęłam pić (zawsze byłam uważana w towarzystwie za największą abstynentkę), palić.. spotykam się z nim czasem w towarzystwie.. nie umiem sobie poradzić, mam takie huśtawki nastrojów, że mało kto mnie poznaje.. mało kto wytrzymuje ze mną, wielu osobom puszczają po prostu nerwy. Wiem, że nie chcę żyć, nie chcę się budzić kolejnego dnia, ale przy tym pieprzonym życiu trzyma mnie już tylko rodzina, którą kocham..<br />od czasu zerwania zaczęło mi się walić wszystko.. dom, przyjaciele, szkoła, plany na przyszłość, mój zapał i ambicje.. wszystko odeszło, część mnie umarła.. <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /><br />nie wiem, dlaczego to piszę, skoro zdaję sobie sprawę, że nie ma dla mnie pomocy.. jednak.. chyba musiałam się wygadać.. zrobiłam sobie test Becka.. wyszło, że mam depresję i potrzebuję wizyty u psychiatry..</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (mia)]]></author>
			<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 13:37:06 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1047&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[wypaliłam sie chyba]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1048&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>kurcze, mam nadzieje ze nikt nowy tego nie przeczyta i sie nie zrazi ale musze to gdzies z siebie wyrzucic.<br />wkurzaja mnie niektorzy ludzie.<br />wlaza na forum chyba tylko zeby pojojczyc. pisza jak im zle, ze depresje maja (bo zrobili test becka- haha!) a jak sie im mowi zeby poszli do specjalist to nie bo nie... potem niby cudowne ozdrowienie i ze dadza rade sami...<br />strasznie mnie to denerwuje. zawracaja głowe niepotrezebnie,człowiek sie o nich martwi. szuka nieraz lekarzy, poradni, a oni znikaja.<br />a najlepsi sa ci samodiagnozujacy sobie miliony zaburzen,ale do lekarza to nie łaska... w łeb bym walła na opamietanie i znalazła zajecie skoro im sie tak nudzi ze musza sobie sztuczne problemy znajdowac, bo wg mnie jak ktos na prawde ma potrzebe to pozwoli sobie pomoc.<br />no troche mi ulzyło. choc nie do konca poprzez poprawnosc polityczna i sklonnosc do uzywania eufemizmow</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (agnieszka)]]></author>
			<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 12:01:40 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1048&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gdzie warto szukać pomocy we Wrocławiu?]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1046&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Witam wszystkich forumowiczów. Zarejestrowałam się na niniejszym forum, bo bardziej niż kiedykolwiek czuję, że potrzebuję pomocy. Próbowałam nawet wysyłać e-maile do psychiatrów, którzy rzekomo odpowiadają na wszystkie nurtujące pytania, udzielają &quot;doraźnej&quot; pomocy lub też dają wskazówki jak rozpocząć leczenie... Zero odzewu <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /> Ogółem od zawsze unikałam dzielenia się problemami z kimkolwiek, a tym bardziej na publicznym forum ze względu na strach przed niezrozumieniem/wyśmianiem... Ale nie widzę już innego sposobu, żeby sobie pomóc. Postaram się po krótce opisać &quot;dlaczego wydaje mi się, że potrzebuję pomocy&quot;, ponieważ w moim przekonaniu jest to konieczne, żebyście mogli mi konkretnie wskazać właściwą drogę... </p><p>Otóż: już od dłuższego czasu (praktycznie od kilku lat, obecnie mam 20 lat) wydawało mi się, że jestem &quot;inna&quot; niż moje otoczenie. Zawsze miałam problemy z dogadywaniem się z ludźmi, praktycznie do okresu licealnego miałam tylko jedną przyjaciółkę. Często także dokuczali mi rówieśnicy. Wtedy zaczęłam się zastanawiać co leży u podstaw moich niepowodzeń w kontaktach z innymi. Zaczęły się moje rozmyślania na temat &quot;co jest ze mną nie tak?&quot;, moja samoocena gwałtownie spadała, nawet zaczęłam miewać myśli samobójcze... Bałam się dzielić moimi rozterkami z kimkolwiek, bałam się odpowiedzi na pytanie &quot;czy serio jestem taka zła i pokręcona&quot; (jak mi się wydawało). Podzieliłam się problemem z mamą, powiedziałam jej, że czuje, że coś jest nie tak, bo już wiele rzeczy przestało mi sprawiać przyjemność. Praktycznie do rozpoczęcia studiów i zmiany miejsca zamieszkania, siedziałam cały czas w domu przed komputerem, nawet niezbyt specjalnie dbałam o swoje potrzeby fizyczne (czasami sie zdarzało, że potrafiłam zjeść tylko 1 kanapkę dziennie przez 2 tygodnie przez moje rozmyślania). Niestety nie uzyskałam od mamy wsparcia takiego, które faktycznie by mi pomogło, a do ewentualnej mojej wizyty u jakiegoś psychiatry podchodziła sceptycznie tłumacząc mi, że &quot;to pozostanie w moich papierach i będę miała potem problemy ze znalezieniem pracy&quot;. Wydawało mi się, że to przejściowy okres, że to jakiś skutek uboczny dojrzewania. Jednakże teraz już jestem o wiele starsza niż wtedy, kiedy to się zaczęło, a nadal zdarza mi się bez większej przyczyny popadać w bardzo minorowy nastrój, płakać nad swoją egzystencją, a o poprawie samooceny w ogóle nie może być mowy (mimo usilnych starań mojego chłopaka, który stara się mnie dowartościować). Po prostu nie widzę żadnych swoich pozytywnych stron, porzuciłam moje zainteresowania, nie czuję się atrakcyjna i to dziwne zmierzanie do tak naprawdę nie wiem czego, bardzo mnie przeraża. Widzę, że jest coraz gorzej i najbardziej traumatyczne dla mnie jest to, że nie umiem sobie z tym poradzić. Ostatnio nawet coraz częściej cierpię na bezsenność i nawet takie prozaiczne rzeczy jak dobry film, książka, wyśmienite jedzenie nie sprawiają mi przyjemności. Czasami tez męczy mnie uczucie, że przez moje dziwne stany cierpi także mój chłopak (i tak jest odporny na moje &quot;humorki&quot;, bo np. dwaj poprzednicy zostawili mnie po dość długich związkach). To tak w skrócie, jeśli chodzi o to co mnie dręczyło przez większość życia.</p><p>Wiem, że mam spory problem, lecz nie wiem, gdzie szukać dobrej pomocy... Szukałam wielu specjalistów w Internecie, czytałam różne opinie o lekarzach... Niestety nie posiadam środków, by opłacić wizyty, które (jak widziałam według cenników) przekraczają czasami po 200 zł... Czy jest w ogóle możliwa darmowa pomoc dobrego psychiatry we Wrocławiu? Czy ktoś z Was wie coś na ten temat? Jeśli chodzi o mojego lekarza pierwszego kontaktu to go nawet zbyt dobrze nie znam... Nie mieszkałam wcześniej we Wrocławiu, dopiero od studiów się tu przeprowadziłam i mus musem musiałam przepisać się do tutejszej przychodni. Niby przepisali mnie w formie studenta, ale i tak zostałam wykreślona u siebie w mieście od lekarza pierwszego kontaktu, do którego chodziłam całe życie. Teraz tak naprawdę nie wiem, który lekarz mnie prowadzi, bo byłam tu u jakiegoś lekarza w przychodni tylko po to, żeby przepisał mi leki na grypę jakieś 5 miesięcy temu...</p><p>Przepraszam, że się aż tak rozpisałam, ale mam nadzieję, że któryś/któraś z Was będzie w stanie udzielić mi wskazówek. Z góry dziękuję.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (agnieszka)]]></author>
			<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 07:18:35 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1046&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Smutek, smutek i smutek. Czy coś jest ze mna nie tak ?]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1044&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Jestem dziewczyną, uczę się w liceum, niedługo skończę 18 lat. Od pół roku uczucie smutku nie chce mnie opuścić. Jestem senna i wiecznie zmęczona. Miewam napady płaczu, czuję, że wszystko złe jest z mojej winy. Przyjaciele nie wiedzą co mi jest, ponieważ nie chcę by się mną przejmowali i martwili. Jestem osobą, która nikomu nie mówi o sobie, to ja zawsze wolę wysłuchać i pomóc. Dopóki nikt o mnie nie zapyta duszę wszystko w sobie, nawet jeżeli jest to coś miłego to nie powiem co mi się wydarzyło. Nie potrafię się cieszyć. Nie obchodzi mnie już moje szczęście. W przyszłości chciałabym założyć schronisko dla zwierząt, ale moje nastawienie jest w opłakanym stanie. I myślę, że nic mi się uda. Jak chodzi o rodziców, hmmm... z tatą w ogóle nie rozmawiam. A gdy o coś zapyta odpowiadam, że jest mi to obojętne. Z mamą rozmawiam, ale tak sporadycznie. Nie wygadam się, bo nie potrafię. Wydaję mi się, że potrzebuje pomocy, bo nie chce tak dalej żyć. I bardzo ciężko jest mi to powiedzieć, ale gdyby nie moje chęci na założenie schroniska, myślałabym o samobójstwie. Czy coś jest ze mną nie tak ?</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (archer12)]]></author>
			<pubDate>Thu, 19 Aug 2010 22:22:18 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1044&amp;action=new</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dość wszystkiego]]></title>
			<link>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1043&amp;action=new</link>
			<description><![CDATA[<p>Jakoś od miesiąca mam dość wszystkiego.. Chodzę przygnębiona, zamyślona, taka zamulona.. Wszystko mnie przytłacza, każdy dzień to męczarnia. Jestem ciągle senna ale zasnąć nie mogę, późno wstaje i z trudnościa budze sie do życia. Nie mam na nic ochoty, nic mi się nie chce, jak tylko pomyśle, że znów ktoś chce żebym wyszła czy coś zrobiła to po prostu nie mogę. Nie mam siły... Straciłam apetyt, chociaż mam tak czasami, że mogę jeść w miarę normalnie. Nienawidzę swojego wyglądu, zachowania, wszystkiego. Straciłam wszelką chęć do zainteresować i spotykania się z innymi. Nic mnie już nie cieszy, nie pamiętam kiedy ostatnio śmiałam się do łez... Chce mi się płakać ale nawet tego nie mogę. Miewam myśli samobójcze i czasami proszę Boga, by zabrał mnie z tego świata. Jestem taka wiecznie zmęczona... Chociaż mam chłopaka, przyjaciół, rodzinę to nie potrafię tego docenić. Popełniam stale błedy, ciągle robie coś źle. Kiedyś byłam inna, wesoła, rozgadana, na wszystko miałam siłę. A teraz? Nie chcę wychodzić, nie chcę wracać, nie chce rozmawiać, nie chcę myśleć. To nie może być depresja, bo mam tylko 16 lat, to za mało... Do tego ciągle coś mnie boli, to głowa, to brzuch... Chcę ucieć ale nie mam gdzie, chcę zniknąć ale nie mogę... Co mi jest? <img src="http://www.cpp.info.pl/forum//img/smilies/sad.png" width="15" height="15" alt="sad" /></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Pinkol)]]></author>
			<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 12:18:02 +0000</pubDate>
			<guid>http://www.cpp.info.pl/forum//viewtopic.php?id=1043&amp;action=new</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>
