Temat: wyleczalność borderline

Aga, jak to jest z leczeniem borderline, da sie tego całkiem pozbyć? Jedni mówią, że można to wyleczyć, inni że można ZAleczyć, inni, że jestesmy na to skazani do końca życia. Czytałam, że około 40 roku życia objawy zmniejszają nasilenie. Ale czy muszę czekać aż tak długo? Wiem, że psychoterapią można wiele zdziałać. Ale jeśli chodzi np. o wahania nastrojów, to jakoś nie wyobrażam sobie, żeby terapia miała temu zapobiec, bo u mnie niezależnie od tego, czy mam dobry czy zły okres, te wahania tak czy siak są. Biorę stabilizator nastroju ponad półtora roku, a te wahania dalej są.
Da się to wyleczyć czy zawsze bede borderem? Jest jeszcze chyba opcja, ze bpd przerodzi mi sie w inne zab. osobowości hmm
Powiem szczerze, że taka perspektywa, że zawsze będę chora nie niesie za sobą motywacji do leczenia, wręcz działa demotywująco. Wiem, że można nauczyć się z tym żyć, ale czy da sie wyleczyć? Zawsze będę chora?

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

Odp: wyleczalność borderline

wiesz, to jest trochę tak, jak z innymi zaburzeniami natury psychicznej bądź uzależnieniami. Co prawda do końca życia powinnaś mieć świadomość, że masz tendencje do reagowania w określony dla twojego zaburzenia sposób, ale pamiętając również, że TY masz na to wpływ. Tak jak niepijący alkoholik, niegłodząca się anorektyczka, osoba w remisji z depresją. Z tymi zaburzeniami da się żyć jak inni ludzie, i można żyć bez ich objawów. Dlatego wydaję mi się, że warto popatrzeć na to z tej perspektywy, że psychoterapia zbliża cię do życia z "chorobą za weneckim lustrem" - wiesz, że ona tam jest, ale jej nie widzisz.
Rozumiem cię doskonale, że wizja "do końca życia" jest przytłaczająca. Ja mam podobnie, jeżeli sformułuje swój problem w taki sposób. Co prawda nie mam problemu natury psychicznej, ale również mam wizję "do końca życia". Mam problemy z kręgosłupem i to takie, że jeżeli nie wykonuję przez jakiś czas ćwiczeń rehabilitacyjnych, w nocy nie czuje rąk a w ciągu dnia czuję przeszywający ból. Pomimo to, że wiem, jaki to jest ból i jakie cierpienie, to jeżeli zdarza mi się powiedzieć sobie "do końca życia będę musiała ćwiczyć!" odechciewa mi się tego i mam ogromny opór przed wykonaniem ćwiczeń. Jeżeli jednak później usiądę i pomyślę sobie co mi to daje teraz i co mi to da w przyszłości (np. że będę mogła cieszyć się życiem i różnymi aktywnościami, że będę mogła wziąć swoje dziecko na ręce, że nie będę przykuta do wózka) i zmieniam "muszę", na "chcę" daje mi to autentycznego powera.
Tak podsumowując i odpowiadając na twoje pytanie muszę ci powiedzieć, co pewnie cię nie ucieszy, że to różnie bywa. Dużo zależy od tego jak silne jest to zaburzenie i ile osoba jest w terapii. Ogólnie zaburzenia osobowości leczy się długo, chyba najdłużej ze wszystkich zaburzeń natury psychicznej.

3

Odp: wyleczalność borderline

Dzięki za odpowiedź.
Zdaję sobie sprawę, że będę musiała się jeszcze dłuuugo leczyć, mimo że generalnie czuje sie dobrze. Jakos dam radę (chyba muszę). W końcu mam dobrze dobrane leki i depresja już tak mocno we mnie nie siedzi, wiec moge się zająć pracą nad mechanizmami borderline, bo do tej pory na terapii zajmowałam się głównie problemami z nastrojem.

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

Odp: wyleczalność borderline

Na pewno dasz radę! Znam cię! smile

Cieszę się, że teraz twój nastrój jest na tyle wyrównany, że możesz zająć się mechanizmami borderline - na pewno przyspieszy to pracę smile

5

Odp: wyleczalność borderline

Tak myślę, że mogę, bo jak na razie nie mam terapii hmm

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."