Temat: DDA czy Depresja

Witam!
Od kilku lub kilkunastu lat borykam się z ciągłym smutkiem i poczuciem winy, nie wiem jak sobie poradzić. Kilka lat temu leczyłam się na depresję farmakologicznie, ale pomogło mi tylko kiedy brałam leki, kiedy przestałam znów strach, ból i próby odejścia...
Moje stany wachają się od euforii do płaczu z niemal fizycznego bólu. Mam poczucie, że jestem nie w tym miejcu i czasie...
Czasem tak poprostu chcę odebrać sobie życie, w gruncie jestem przekonana o mojej bezwartościowości i czuję, że nie można mnie kochać...
Nie mam już siły...
Nie potrafię stworzyć normalnego związku, bo albo ja mam ciągłe poczucie winy lub wzbudzam je w drugiej stronie...
Czy mam depresję, czy może jestem DDA??? Sama nie wiem

Jestem dziełem tych, którzy mnie kochali i tych, którzy odmówili mi miłości

2

Odp: DDA czy Depresja

oj jak ja nie lubie szufladkowania....
"czy roza pod inna nazwa mniej by pachniala"?
poza tym to koszmarne DDA...tak mozna mnozyc byty...stwozmy syndrom dzieci ktore soadły z hustawki...albo tych ktorym rodzice nie pozwolili jesc slodyczy...kazdy jest inny, kazdy mial inne doswiadczenia w dziecinstwie, wiele ludzi ma podobne objawy...kazdy przypadek nalezy rozpatrywac indywidualnie. nie daj sie nigdy wcisnac w kanony syndromow bo wiaze sie to z przypisywaniem sobie roznych dziwnych cech ktore niekoniecznie musza byc sluszne

3

Odp: DDA czy Depresja

Można być jednocześnie DDA i mieć depresję, więc nie sadze, żeby to miało jakieś znaczenie wink

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

Odp: DDA czy Depresja

W pewnym sensie zgadzam się z dziewczynami, jednak nie do końca. Rzeczywiście, nie ważne jak siebie nazwiesz i tak nie zmieni to twoich odczuć względem siebie, świata i przyszłości. Co prawda, jak to się mówi, "lepszy diabeł znany, niż nieznany", jednak to nie zmieni faktu, że jest ci źle. Jednak uważam, że nie można do końca lekceważyć przeszłości związanej z byciem dzieckiem alkoholika, szczególnie, że masz tendencje do zachowań depresyjnych. To, jak wpływają na nas różne doświadczenia w dużej mierze zależy od naszej osobowości, od naszych sposobów radzenia sobie, naszych wartości itd. Np. jedną osobę fakty wychowywania się w domu dziecka wzmocni i będzie doceniała każdą szczęśliwą chwilę w swoim życiu i dążyła do osiągania swoich celów wierząc, że to gdzie się wychowała nie może wpływać na to kim będzie, inna z kolei załamie się, będzie bierna, będzie uważała, że na nic nie zasługuje. To samo jest z dziećmi alkoholików.
Każdy z nas ma w sobie tzw. założenia pierwotne, które powstają na bazie naszych doświadczeń z dzieciństwa i w nieświadomy sposób kierują naszym życiem, czy tego chcemy, czy nie (na zasadzie samospełniającej się przepowiedni). Każdy je ma, ale u każdego one brzmią inaczej. Powiedziałaś, że czujesz, że nie można cie kochać. Wydaję mi się, że może to być właśnie takie jedno z twoich założeń pierwotnych. Jest to dosyć częste przekonanie właśnie wśród DDA. U ciebie dodatkowo wzmacniane jest przez depresję. Coraz częściej w Polsce powstają grupy DDA. Naprawdę są one bardzo przydatne do zrozumienia siebie i zmieniania swoich schematów myślenia. Z tego co widzę do tej pory leczyłaś się z powodu depresji i to tylko farmakoterapią, jednak wydaję mi się, przynajmniej po tym co przeczytałam, że twoja depresja jest wynikiem wcześniejszych doświadczeń, więc leczenie tylko farmakoterapią przyniesie krótkotrwały skutek. Trzeba się tym zająć kompleksowo - farmakoterapia + psychoterapia (praca nad depresją i DDA). Bardzo często u nas na oddziale zdarzało się, że przychodziły do nas osoby, które z powodu "rodzinnego tabu" nie przyznawały się na początku do tego, że ich ojciec lub matka byli uzależnieni. Wierz mi, że za każdym razem leczenie przynosiło prawdziwe rezultaty dopiero, gdy oni przyznawali się do tego i zaczynaliśmy pracę nad właśnie tym aspektem ich życia. U nas w CPP również mamy grupę osób DDA. Jeżeli będziesz zainteresowana, to napiszę ci kiedy się ona odbywa.

5

Odp: DDA czy Depresja

Kiedyś byłam na spotkaniu grupy wsparcia, czy jakoś tak, dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że się nie nadaję... Czułam się tam jeszcze bardziej osamotniona, wolałam słuchać, a dodatkowo był tam satanista, który wygłaszał swoje teorie, brrr...
Jest jeszcze jeden problem... czy można chodzić na terapię na NFZ, bo wiem ile kosztuje terapia.
Macie rację, nie jest ważne jak to się nazwie, ale pomyślałam, że to może miec związek i miałam rację, czyli myślę trzeźwo-punkt dla mnie. smile
Jak wyglądają takie grupy?

Jestem dziełem tych, którzy mnie kochali i tych, którzy odmówili mi miłości

6

Odp: DDA czy Depresja

Można chodzić na terapię na NFZ. Poszukaj w internecie takich miejsc. Ja chodziłam na oddział dzienny na NFZ.
Jak wygląda terapia? W moim przypadku było tak, że na terapii było około 5-10 osób i terapeuci (czasem jeden, czasem nawet trzech). Przed każdą terapią lider zbierał tematy, które uczestnicy grupy chcą poruszyć. Zwykle na początku każdy mówił co u niego, jak się czuje itd. Omawiane były ostatnie wydarzenia itd. Potem poruszane były te tematy, które zostały zgłoszone liderowi. W grupie toczyła sie dyskusja, każdy starał się pomóc, doradzić. Terapeuci zadawali pytania, pomagali zrozumieć itd. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, z czym był problem. Niektórzy byli bardzo aktywni, inni raczej milczeli. Ja raczej nie ufałam grupie i niewiele mówiłam o sobie. Przez pierwsze trzy miesiące praktycznie wcale się nie odzywałam. Potem po miesiecznej przerwie byłam coraz bardziej aktywna, do tego stopnia, że pod koniec ze wszystkimi sie kłociłam i gadalam najwiecej. wink
Tak ogólnie to miło wspominam ten okres, myślę, że było warto. No i poznałam tam naprawdę swietnych ludzi.
Jako że był to oddział dzienny, moja grupa spotykała się 5 razy w tygodniu, ale wiekszosc terapii grupowych odbywa sie chyba raz w tygodniu, tak mi sie przynajmniej wydaje.

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

Odp: DDA czy Depresja

Dobrze ci się Aga wydaje - takie grupy odbywają się zazwyczaj raz w tygodniu (wyjątkowo 2 razy w tygodniu, ale to rzadkość) smile

Możesz, poza oddziałami NFZ, poszukać także w różnego rodzaju fundacjach - tam najczęściej są bezpłatne grupy wsparcia

8

Odp: DDA czy Depresja

Jak dobrze zrozumiałam mogę milczeć i nikt nie będzie naciskał, żebym coś mówiła? Czy muszę mówić co u mnie, wolałabym posłuchac...

Jestem dziełem tych, którzy mnie kochali i tych, którzy odmówili mi miłości

9

Odp: DDA czy Depresja

Po pewnym czasie pewnie się otworzysz. To ty decydujesz o czym chcesz mówić. Ja trochę mówiłam o sobie, ale tak naprawdę o tych mniej ważnych dla mnie sprawach, jednak pomogło mi to. A do głębszych zwierzeń dochodziło na terapii indywidualnej. Może to jest rozwiązanie?

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

10

Odp: DDA czy Depresja

Szczerze czuję, że nie mam ochoty się zwierzać. Nie chcę wracać do przeszłości, mam wrażenie, że to nie pomaga. Powiem tak: kiedy człowiek ma strupa to po pewnym czasie zapomina o nim, ale gdy go rozdrapie znów leci krew i to bardziej niż ze świeżej rany, więc lepiej tolerować strupa i nie babrać w nim, bo może okazać się, że rana była poważniejsza. A jeśli dowiem się czegoś, czego nie mam ochoty słyszeć? Mogę okazac się jeszcze gorsza i zła niż jestem... brrr. sad

Jestem dziełem tych, którzy mnie kochali i tych, którzy odmówili mi miłości

Odp: DDA czy Depresja

Niestety to często nie jest takie proste, bo jeśli chodzi o doświadczenia życiowe i nieradzenie sobie z nimi, to często okazuje się, że przez to, iż rana nie została należycie opatrzona i przemyta, pod strupem zaczyna się stan zapalny, który się pogłębia i pogłębia, i co jakiś czas daje o sobie znać - pojawia się ropa i strup sam odpada otwierając za każdym razem coraz to głębszą ranę.
Z tego co piszesz twój strup wcale nie daje o sobie zapomnieć, tylko ty próbujesz udawać, że go nie ma. Wracanie do przeszłości i pracowanie nad swoimi problemami boli, tak jak boli wylanie na ranę wody utlenionej, jednak tu i tu ból jest przejściowy i zapowiada zmianę, i to zmianę na lepsze, bo dzięki temu strup naprawdę zniknie a rana się zabliźni.

12

Odp: DDA czy Depresja

Swietnie to ujelas, Aga. To samo pomyslalam, ale nie wiedzialam jak to przekazać wink

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

13

Odp: DDA czy Depresja

Racja.
Tylko czy jestem gotowa na taki długotrwały ból... zastanawiam się nad tym, bo jeśli teraz od czasu do czasu coś boli, to jakoś da się to ukryć i po pewnym czasie wracam do codzienności, a jak już podejmę ten trud, to obawiam się, że mnie to wytrąci z równowagii. Zawsze istnieje taka możliwość... zmieni to w jakiś sposób mój tyle czasu budowany świat, może to fakt, często na pokaz, ale jednak świat, do którego przywykłam.

Jestem dziełem tych, którzy mnie kochali i tych, którzy odmówili mi miłości

14

Odp: DDA czy Depresja

Mozliwe, że w tym momencie nie jesteś gotowa na terapię, bo potrzebujesz wspomoc sie na poczatku leczeniem farmakologicznym. Nie wiem, czy tak jest w twoim przypadku, ale tak czasem bywa. Tak samo jak anorektyczka musi dojść do pewnej masy ciała, żeby jej terapia miała sens. To samo w cięzkiej depresji itd.
Ja gdybym nie brała leków prawdopodobnie w ogóle nie dałabym rady podjąć terapii, bo nie bylabym w stanie poruszac tematów, które są dla mnie trudne.
Dlatego najlepiej zanim podejmiesz terapię idź po prostu do psychiatry.
Nie wiem, czy nie nagadałam bzdur tongue ale tak mi sie wydaje. wink

"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."

Odp: DDA czy Depresja

Dobrze ci się wydaje Aga smile to jest bardzo dobre rozwiązanie.

Pamiętaj Lakarnita również o tym ,że w terapii nie chodzi o całkowite zburzenie dotychczas budowanego i pielęgnowanego przez siebie świata, tylko o to, żeby go trochę zmodyfikować, by stał się dla ciebie miłym i przyjaznym miejscem. To ty i tylko ty decydujesz o tym co będziesz chciała zburzyć, co nowego dodać, co odrestaurować, a co pozostawić na swoim starym miejscu.