Nie mam przyjaciół bo nie umiem być przyjacielem. Nie umiem rozmawiać o sobie, o tym co przeżywam, czasem bardzo chce, ale później wydaje mi się to bezsensowne, niepotrzebne.
Nie wymagaj od siebie tego, żeby ufać i otwierać się przed ludźmi na starcie. Myślę, że to przyjdzie z czasem, jak juz bliżej kogoś poznasz, nabierzesz poczucia bezpieczeństwa. Mi też nie przychodzi to łatwo, ale udało mi sie zaufać kilku osobom, bo bardzo tego chciałam.
Nie mogę pozwolić sobie na słabości, niedociagnięcia, wtedy wpadam w dół. Nie umiem przyjąć pomocy drugiego człowieka, zawsze czuje się zarożona.....
Zastanów się dlaczego tak jest. Czy myslisz źle o ludziach, którzy proszą ciebie o pomoc? Domyslam sie, że nie,bo z pewnością nie oceniasz ich tak surowo jak siebie, a przecież nie jesteś od nich gorsza.
Nikt nie jest doskonały. To normalne, że nie ze wszystkim radzisz sobie sama. Spróbuj jeszcze raz z tą terapią, mysle, że warto.
"Ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem."